... misie oczywiście ;) Muszę jeszcze gdzieś w międzyczasie zrobić kilka skarpetek, bo obiecałam...
... tylko kiedy, no kiedy?
Na drutach spódniczka co się sama skończyć nie chce i bardzo fajny sweterek, do którego siadam jak tylko mały zasypia, a że zasypia nie często i na krótko... no ehhh... tyle by się chciało, ale na chęciach się kończy. Szkoda.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla domu. Pokaż wszystkie posty
środa, 18 grudnia 2013
wtorek, 2 lipca 2013
Jeszcze jeden...
... koszyk z ciętych koszulek powstał w czerwcu. Moja córcia trzyma już w nim swoje skarby i bardzo sobie chwali :)
Zdjęcie bardzo takie sobie, ale ostatnio mam serce wyłącznie do fotografowania małych stóp ;) No cóż... chyba pieluszkowe zapalenie mózgu mnie dopadło... ponoć kiedyś mija ;)
Na drutach obecnie tylko spódniczka z moheru. Spódniczka robiona w ramach KALu na Ravelry. Szczegóły po kliknięciu na linka. Skoro już mowa o moherku... to ja jeszcze nie podziękowałam tutaj Tinki za ogromniastą torbę włóczek wszelakich. Dziękuję zatem teraz serdecznie i przepraszam, że tak późno.
Spódniczka w chwili obecnej wygląda tak:
Wolno, oj wolno mi ta robota idzie. Podoba mi się niezmiernie i projekt -> KLIK i włóczka ale czasu jakoś brak... Mam jeszcze miesiąc i ogromną nadzieję, że jednak skończę.
Na koniec jeszcze pochwalę się, że starsze dziecko zaczęło w sobie artystę odkrywać :)
Przepraszam za chaos w tym poście upchniętym w pośpiechu między obiadem a praniem i życząc wszystkim słonecznych urlopów zmykam do dzieciaków.
czwartek, 6 czerwca 2013
Koszyczki do zadań specjalnych
Nowy członek rodziny to masa nowych rzeczy, które należy gdzieś upchnąć w sposób pozwalający je później odnaleźć.
Tak w telegraficznym skrócie. Białe to stare koszulki pocięte na paski (tym razem dostałam takie pocięte mechanicznie i są super równe, ale robiłam też z ciętych ręcznie i daje radę, choć tak ładnie nie wygląda), zielone to jakaś tasiemkowata włóczka złożona potrójnie (nie wiem co to bo nie miało banderolki a starsze jest ode mnie i mama nie pamięta jak to się nazywało). Szydełko nr 10. Robótka błyskawiczna i prościutka. Wzór darmowy z racelry KLIK. Koszyków nigdy w domu za wiele, a starych t-shirt'ów zazwyczaj wiecznie za dużo, więc polecam ;)
Tak w telegraficznym skrócie. Białe to stare koszulki pocięte na paski (tym razem dostałam takie pocięte mechanicznie i są super równe, ale robiłam też z ciętych ręcznie i daje radę, choć tak ładnie nie wygląda), zielone to jakaś tasiemkowata włóczka złożona potrójnie (nie wiem co to bo nie miało banderolki a starsze jest ode mnie i mama nie pamięta jak to się nazywało). Szydełko nr 10. Robótka błyskawiczna i prościutka. Wzór darmowy z racelry KLIK. Koszyków nigdy w domu za wiele, a starych t-shirt'ów zazwyczaj wiecznie za dużo, więc polecam ;)
środa, 5 grudnia 2012
Zeszłorocznych zapasów ciąg dalszy :)
Odgrzebywania zeszłorocznych ozdób ciąg dalszy.
Szydełkiem zbyt często się nie bawię, więc trochę krzywulce te moje śnieżynki i aniołki. Wzory z sieci, niestety nie zapisałam skąd dokładnie.
Jeśli mnie pamięć nie myli to aniołek był TEN.
Szydełkiem zbyt często się nie bawię, więc trochę krzywulce te moje śnieżynki i aniołki. Wzory z sieci, niestety nie zapisałam skąd dokładnie.
Jeśli mnie pamięć nie myli to aniołek był TEN.
Grzecznym dzieciom i dorosłym życzę by Mikołaj coś dzisiejszej nocy pod poduszką im zostawił i żeby jutrzejszy poranek był bardzo przyjemny ;)
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Aniołek
Odkąd mamy dziecko choinkę ubieramy 6 grudnia ;) I my lubimy lampki i Mała. Mikołajki już niedługo, więc pora zabrać się za odkurzanie ozdóbek.
Na pierwszy ogień poszedł wykonany w zeszłym roku aniołek, czyli nasz czubek. Aniołek to improwizacja własna, krochmalony na misternej konstrukcji z piłeczki i patyczków do szaszłyków ;) O dziwo przetrwał w niemalże niezmienionej formie. Widocznie to dobry krochmal był ;)
Na pierwszy ogień poszedł wykonany w zeszłym roku aniołek, czyli nasz czubek. Aniołek to improwizacja własna, krochmalony na misternej konstrukcji z piłeczki i patyczków do szaszłyków ;) O dziwo przetrwał w niemalże niezmienionej formie. Widocznie to dobry krochmal był ;)
niedziela, 2 grudnia 2012
Adwentowe skarpetki św. Mikołaja
Coś mi ostatnio robótki nie idą... A szkoda bo rozgrzebanych projektów masa, wizje kolejnych w głowie, a druty pozajmowane.
W ramach rozruszania się miał powstać kalendarz adwentowy dla mojej Córci, ale mama wymiękła po ośmiu skarpetkach i mamy ozdoby choinkowe ;) No cóż, może za rok dam radę się wyrobić na czas. Trzymajcie za mnie kciuki.
Wzór skarpetek bardzo wdzięczny, choć robótka sama w sobie (jak wszystkie maleństwa) mimo wszystko dość mozolna.
W ramach rozruszania się miał powstać kalendarz adwentowy dla mojej Córci, ale mama wymiękła po ośmiu skarpetkach i mamy ozdoby choinkowe ;) No cóż, może za rok dam radę się wyrobić na czas. Trzymajcie za mnie kciuki.
Wzór skarpetek bardzo wdzięczny, choć robótka sama w sobie (jak wszystkie maleństwa) mimo wszystko dość mozolna.
Pozostaje dorobić jakieś zawieszki... i przejrzeć zbiory ozdób świątecznych. W tym roku na drzewku wyłącznie to co się nie tłucze ;)
sobota, 3 listopada 2012
Niedźwiedzie...
Miśków przybywa. Aktualnie jest ich sześć, docelowo planuję dwanaście... Mozolnie mi idzie przyszywanie tych wszystkich małych łapek i uszek, ale wzór podoba mi się bardzo i się nie poddaję ;)
Zrobienie miśkom sensownego zdjęcia również stanowi nie lada wyzwanie, bo Mała jak je tylko ujrzy w zasięgu swoich łapek, to je zagarnia i oddać nie chce. Powyższe zdjęcie jest jedynym jakie udało mi się zrobić niedźwiedziom w komplecie.
Misie z darmowego wzoru z ravelry - > do znalezienia TU
niedziela, 28 października 2012
Ach ten październik...
... jakiś trudny ten miesiąc dla mnie. Niby czasu sporo ale chęci do robótek zerowe... Przesilenie jesienne czy co mnie dopadło?...
Tak czy siak z wczorajszym śniegiem moje myśli w kierunku świąt powędrowały. I to nie tych co nas w przyszłym tygodniu czekają... Ja myślami już w grudniu jestem ;) No a jak grudniowe święta to i ozdoby choinkowe. Zaczęłam szperać i wiem co chcę zrobić i mam nadzieję, że mi się uda.
Na pierwszy ogień idą misie. Jeden testowy już powstał. Wiem co chcę zmienić, co dokupić muszę... Nie przedłużając, prototyp prezentuje się tak:
Tak czy siak z wczorajszym śniegiem moje myśli w kierunku świąt powędrowały. I to nie tych co nas w przyszłym tygodniu czekają... Ja myślami już w grudniu jestem ;) No a jak grudniowe święta to i ozdoby choinkowe. Zaczęłam szperać i wiem co chcę zrobić i mam nadzieję, że mi się uda.
Na pierwszy ogień idą misie. Jeden testowy już powstał. Wiem co chcę zmienić, co dokupić muszę... Nie przedłużając, prototyp prezentuje się tak:
Trzymajcie za mnie kciuki, żeby mi w listopadzie zapał do robótek wrócił i żeby na planach się nie skończyło :)
poniedziałek, 15 października 2012
Jak to jest z tymi szydełkami?
Październik mija mi leniwie. Mała zasypia o dziwnych porach, ja zazwyczaj z nią. Chyba mnie przesilenie jesienne dopadło ;)
Rozgrzebanych projektów mam kilka, ale jakoś niczego nie potrafię teraz skończyć. Wszędzie poszło coś nie do końca tak jak chciałam i należałoby to poprawić, a mnie się trudno do tych poprawek zmobilizować. Za to udało mi się pojechać do rodziców i przytaszczyć do domu mamine zapasy włóczek i szydełek. Nitki wszelkiej maści mają średnio lat dwadzieścia i do tej pory czekały na jakieś przeznaczenie, kto wie... może się właśnie doczekały.
Na pierwszy ogień poszło coś co trochę przypomina sznurek i nie ma etykiety. Nie wiem co to i pewnie się już nie dowiem. W planach ma to być poduszka-wałek. Sznurka okazało się jednak być nieco mniej niż przypuszczałam i teraz należy wymyślić z czym to połączyć.
Wałek powstaje na szydełku z maminych zapasów. Szydełko ma nr 10. A właściwie 010. To jakaś różnica? Nie tak dawno temu kupiłam w pasmanterii szydełko nr 10, na tym szydełku powstał koszyk ze starych koszulek... i tu się rodzi moje pytanie, które pojawiło się już w tytule posta - jak to jest z tą numeracją? Bo na moje oko to one takie same raczej nie są.
Rozgrzebanych projektów mam kilka, ale jakoś niczego nie potrafię teraz skończyć. Wszędzie poszło coś nie do końca tak jak chciałam i należałoby to poprawić, a mnie się trudno do tych poprawek zmobilizować. Za to udało mi się pojechać do rodziców i przytaszczyć do domu mamine zapasy włóczek i szydełek. Nitki wszelkiej maści mają średnio lat dwadzieścia i do tej pory czekały na jakieś przeznaczenie, kto wie... może się właśnie doczekały.
Na pierwszy ogień poszło coś co trochę przypomina sznurek i nie ma etykiety. Nie wiem co to i pewnie się już nie dowiem. W planach ma to być poduszka-wałek. Sznurka okazało się jednak być nieco mniej niż przypuszczałam i teraz należy wymyślić z czym to połączyć.
Wałek powstaje na szydełku z maminych zapasów. Szydełko ma nr 10. A właściwie 010. To jakaś różnica? Nie tak dawno temu kupiłam w pasmanterii szydełko nr 10, na tym szydełku powstał koszyk ze starych koszulek... i tu się rodzi moje pytanie, które pojawiło się już w tytule posta - jak to jest z tą numeracją? Bo na moje oko to one takie same raczej nie są.
A tak poza tematem - rozczuliła mnie cena zestawu z zapasów Mamy :) Już prawie zapomniałam, że kiedyś wszyscy byliśmy milionerami :)
czwartek, 20 września 2012
Koszyk na zabawki
Skończyłam łatwy, szybki i przyjemny projekt bezkosztowy ;) W szafkach nieco luźniej, a w domu kolejny koszyk (i to taki, który można wrzucić do pralki), a przecież koszyków nigdy za wiele ;)
No cóż... nieskromnie powiem, że zadowolona jestem ;) Trochę krzywy jest, bo te koszulki to nam
się w różne grubości darły, ale co tam - dobry koszyk nie jest zły ;)
No cóż... nieskromnie powiem, że zadowolona jestem ;) Trochę krzywy jest, bo te koszulki to nam
się w różne grubości darły, ale co tam - dobry koszyk nie jest zły ;)
Zastanawiam się czy nie zrobić sobie drugiego takiego na robótki w toku. Dla włóczki bezpieczny - nic się nie zaciągnie... No i mi się podoba taka kompozycja jak poniżej ;)
Tak poza tematem, to wełna Read Heart, o której pisałam przy szyjogrzeju i rękawiczkach, jednak nie tylko kłaczy ale i farbuje. Po praniu od razu nie było tego widać, ale podczas suszenia, barwnik z czerwonej części wsiąknął w białe wstawki i są teraz różowe... No i mam zgryz. Czapa dla małej miała mieć białe pompony, w tym układzie raczej mi się to nie uda :/ Niby nie jest źle... no ale robiłam ten komplet pod białą kurtkę z bordo wstawkami i rozczarowana teraz jestem.
Na deser, dla wytrwałych, co do końca moich wypocin dotarli, zdjęcie mojego pomocnika, który uczestniczył jak umiał w procesie tworzenia koszyka ;)
Z włóczką robi mi dokładnie to samo - no korzyść koszulek przemawia to, że zdecydowanie łatwiej je potem rozsupłać ;)
środa, 19 września 2012
Home made "zapagetti" ;)
Jakby tu zacząć... Może od reklamy ;) Odkąd Mała skończyła 5 m-cy chodzimy na zajęcia do klubiku dla maluszków w naszej dzielnicy. Dokładniej do Klubu Mamy i Taty. W klubiku oprócz zajęć dla dzieci, co środę są zajęcia dla mam (z maluchami u boku), na których mamy mogą się twórczo wyżyć ;) Nam akurat środy nie pasują, ale lubimy sobie pooglądać gotowe produkty :) No i jakiś czas temu na tapecie była produkcja chodniczków z mężowych podkoszulków. Przyczepił się do mnie ten pomysł i w głowie siedział czekając na dogodny moment. Młodzież obecnie chora i marudna, jak wezmę do rąk włóczkę to mi ją plącze, ale w targaniu podkoszulków nie przeszkadza, a wręcz odwrotnie. No to targamy...
W planach był kosz na zabawki na kształt TEGO KOSZA. Chwilowo mam jednak problem z osiągnięciem właściwych wymiarów, ponieważ po pierwsze największe szydełko jakie udało mi się nabyć to 10tka, po drugie okazało się, że projekt jest bardziej materiałożerny niż sądziłam. Na dno koszyka widoczne poniżej (ma 25 cm średnicy) poszły spodnie od piżamy i koszulka. No cóż... najwyżej będzie nowe mieszkanko dla naszych gumowo-plastikowych zwierzaków wyłącznie... Jeśli szczęśliwie dotrę do końca projektu i okaże się, że starych podkoszulków jeszcze zostało, to pewnie powstanie z nich wycieraczka.
Na froncie domowym bez zmian. Byłyśmy na kontroli. Z Małą ani lepiej ani gorzej. W każdym razie nie trzeba wprowadzać antybiotyków a to było dla mnie najważniejsze w tym momencie. Niuńka była super grzeczna, sama siedziała na krześle i dała sobie bez oporów w uszy i gardło pozaglądać. Ogólnie to nie ma z nią problemów jeśli chodzi o wyjścia do lekarza... Nie ma, bo potem idziemy do parku wiewiórki dokarmiać i wiąże ze sobą te dwa wydarzenia, ale to już zupełnie inna historia ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




