W planach był kosz na zabawki na kształt TEGO KOSZA. Chwilowo mam jednak problem z osiągnięciem właściwych wymiarów, ponieważ po pierwsze największe szydełko jakie udało mi się nabyć to 10tka, po drugie okazało się, że projekt jest bardziej materiałożerny niż sądziłam. Na dno koszyka widoczne poniżej (ma 25 cm średnicy) poszły spodnie od piżamy i koszulka. No cóż... najwyżej będzie nowe mieszkanko dla naszych gumowo-plastikowych zwierzaków wyłącznie... Jeśli szczęśliwie dotrę do końca projektu i okaże się, że starych podkoszulków jeszcze zostało, to pewnie powstanie z nich wycieraczka.
Na froncie domowym bez zmian. Byłyśmy na kontroli. Z Małą ani lepiej ani gorzej. W każdym razie nie trzeba wprowadzać antybiotyków a to było dla mnie najważniejsze w tym momencie. Niuńka była super grzeczna, sama siedziała na krześle i dała sobie bez oporów w uszy i gardło pozaglądać. Ogólnie to nie ma z nią problemów jeśli chodzi o wyjścia do lekarza... Nie ma, bo potem idziemy do parku wiewiórki dokarmiać i wiąże ze sobą te dwa wydarzenia, ale to już zupełnie inna historia ;)

