Ale najpierw żeby nie było, że nic nie robię, to kawałek chusty Echo flower, na którym widać, że postępy są i aktualnie koraliki wrabiam.
Udało mi się dzisiaj złapać kolor chusty, niestety koloru koralików już nie. Albo wychodzi jedno, albo drugie. Generalnie mam dylemat czy mi te koraliki tutaj pasują, ale mam niesamowitą frajdę przy ich wrabianiu (to chyba świadczy o skłonnościach do masochizmu, bo cały proces trwa wieki i odbywa się przy pomocy nitki dentystycznej), więc nie przerywam.
W połowie borderu skończył mi się pierwszy motek włóczki, ale nic to - mam drugi, trzeba go tylko przewinąć, a z tym jak i z chustą muszę poczekać na noc ciemną i sen spokojny Niuśki.
Pisałam już, że to bardzo miła włóczka i robi się z niej przyjemnie? :) Mam nadzieję, że blokuje się równie dobrze i mnie nie zawiedzie.
Wełenka na razempetki też przyjechała :) I nawet druty nowe :) Wciągnęłam się w razem-robienie z Intensywnie Kreatywną i podziękowania się wielkie kobiecie należą, bo dużo się przy tej okazji uczę... No gdzie ja i chusta... i koraliki... miesiąc temu jeszcze nie do pomyślenia.
I jest jeszcze motek prezentowy :) Z cekinami :) Błyszczy się, a we mnie się sroka odzywa i niezwykle cieszy :) Jeszcze raz dziękuję darczyńcy - radość mi wielką sprawiłaś!
A jak mam już cekiny to jeszcze muszę szarą wełenkę na czapki dla mnie i męża oraz zaległe męskie rękawiczki nabyć... no i kiedy tu się ma człowiek tych zapasów pozbywać, no kiedy?...




